Jeśli nie Łotwa, to może Mołdawia?

Błażej Sarzalski        22 sierpnia 2017        Komentarze (0)

Ponieważ banki łotewskie po cichu wycofują się z obsługi podmiotów rejestrowanych w Delaware i innych „egzotycznych” jurysdykcjach, a tajemnica bankowa na Łotwie nadszarpnięta jest przez regulację OECD o automatycznej wymianie informacji o beneficjentach rachunków bankowych, powstaje realny problem, gdzie przedsiębiorca szukający anonimowości może szukać rozwiązań realnie gwarantujących, że jego dane nie zostaną szybko ujawnione w kraju rezydencji podatkowej.

Na radarze jest oczywiście kilka państw, które nie wdrożyły zasad OECD o automatycznej wymianie informacji o beneficjentach rachunków bankowych.

Ku zdziwieniu wielu nie są to klasyczne raje podatkowe, większość z nich bowiem obiecało się podporządkować regułom OECD. Do kierunków, na które musimy zwrócić uwagę, zaliczyć możemy takie, bliskie nam kraje, jak Gruzja i Mołdawia (której mieszkańcy z uporem maniaka, chcą aby nazywać ją Mołdową, wskazując, że Mołdawia to była republika radziecka).

Tak się składa, że jeszcze z czasów studenckich mam kontakty z tamtejszymi prawnikami. Tamtejsze prawo dewizowe pozwala nierezydentom na dowolne otwieranie rachunków bankowych, jednocześnie władze Mołdawii nie wymieniają się automatycznie z innymi państwami danymi o beneficjentach rachunków bankowych.

Nie oznacza to wszakże, że założenie tam rachunku bankowego będzie formalnością.

Głównym powodem ewentualnych problemów jest fakt, że mołdawski sektor bankowy zmaga się z konsekwencjami afery finansowej (tzw. Laudromat, o którym więcej po angielsku znajdziesz tutaj) z  2014 roku i wdraża oczywiście regulacje dotyczące prania pieniędzy, które utrudniają także życie osobom, których plany są jak najbardziej legalne, ale w swojej działalności uwzględniają ryzyka prawne i polityczne w kraju rezydencji.

Jeżeli jesteś zainteresowany/a kontem w jednym z mołdawskich banków, proszę o kontakt.

Dlaczego sądy niezależne od Ministra Sprawiedliwości są tak istotne?

Błażej Sarzalski        14 lipca 2017        5 komentarzy

Prowadzę kilka blogów, ale ten chyba jest najodpowiedniejszym do tego, aby podzielić się z Tobą, Drogi Czytelniku, kilkoma refleksjami na temat tego, co się wczoraj i przedwczoraj stało w Sejmie. Bo, szczerze powiedziawszy, nie daje mi to spać.

Zupełnie serio pisząc, obudziłem się dzisiaj o czwartej nad ranem z koszmaru sennego, w którym dyskutowałem z moim „ćwiczeniowcem” ze studiów prawniczych na temat istoty zasady praworządności. Fakt też, że moja Kancelaria zajmuje się sprawami odwołań od decyzji zmniejszających emerytury funkcjonariuszy, którzy mieli nieszczęście służyć także w czasach Polski Ludowej, a ich sprawy to istny popis dla kogoś, kto ma w sobie smykałkę do prawa publicznego.

Obudziłem się z pytaniem: „Do czego potrzebne są nam niezależne sądy i niezawiśli sędziowie?”

Pytanie to, czy też prośby, o konkretne przykłady, wybrzmiewały wczoraj wielokrotnie w mediach. Nie zawsze sędziom udawało się zgrabnie i zrozumiale odpowiedzieć na to pytanie, a nawet profesor Gersdorf niezbyt mnie przekonała. Postanowiłem więc pomóc trochę sędziom i dać do zrozumienia dlaczego niezawiśli sędziowie i niezależne od Ministra Sprawiedliwości (a szerzej, od polityków) sądownictwo, jest tak istotne.

Poniżej tylko cztery przykłady (różnego kalibru) z mojej praktyki:

  • władza ustawodawcza uchwaliła ustawę o zmianie ustawy o uposażeniu emerytalnym funkcjonariuszy służb, w myśl której, obniżane są emerytury osób służących m.in. w Policji, ABW, Straży Granicznej i innych jednostkach, które wypracowywane były już po 1990 roku, w odwołaniach przedstawiamy szereg argumentów dotyczących naruszenia przepisów Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej – gdy sądownictwo przestanie być niezależne, będę mógł się spodziewać tylko tego, że sądy zignorują taką argumentację twierdząc, że nie mają prawa do oceny konstytucyjności aktów rangi ustawowe (w końcu o tym ciągle trąbi Ministerstwo Sprawiedliwości, Trybunał Konstytucyjny i posłowie PiS),
  • w pewnej gminnej jednostce budżetowej, na terenie woj. śląskiego, urzędnicy uparli się, że nie uznają prawa najmu lokalu przez moją klientkę i nie przysługuje w związku z tym jej prawo do wykupu lokalu (w takiej sytuacji jest kilka osób) – niezawisły i niezależny od władzy lokalnej sąd może rzetelnie ocenić, czy na podstawie przesłanek określonych przepisami prawa, osobom tym przysługuje prawo najmu lokalu, co innego gdyby akurat prezydentem miasta był ktoś reprezentujący aktualną władzę,
  • w pewnej sprawie dotyczącej odzysku odpadów mój klient podejrzewany był o fikcyjne wykazywanie odzysku i recyklingu odpadów i fikcyjny obrót dokumentami, jednocześnie naciski prokuratury i Ministra Środowiska (a było to za czasów poprzedniej kadencji, co by nie było, że tylko obecnej władzy się czepiam) spowodowały, że pomimo spełniania wszelkich przesłanek, organ administracji cofnął zezwolenie na odzysk odpadów – po przeprowadzeniu postępowania przed sądem administracyjnym decyzja ta została cofnięta,
  • o wielu sprawach, w których prokuratura nie widziała znamion przestępstwa i umarzała, a sąd jednak inaczej oceniał sprawę, dobrotliwie nie wspomnę….

Sądy nie zawsze działają dobrze, ale nie jest to powód do ich zaorania.

Dlatego niepokoi mnie to co się dzieje, Ciebie też?

Konto na Łotwie

Błażej Sarzalski        31 maja 2017        Komentarze (0)

Ponieważ kilku czytelników moich blogów prosiło mnie o przybliżenie tego jak wygląda proces otwierania konta bankowego na Łotwie i co udało mi się załatwić podczas mojej wizyty w Rydze, postanowiłem wrócić do tego tematu i opisać co i jak.

Moim kontrahentem na Łotwie jest Baltikumsbank AS, działający pod marką BlueOrange:

Bank się przebrandował, dotychczas kojarzony był głównie z obsługą spółek typu offshore i bogatych rosyjskich klientów, obecnie jego oferta jest bardziej dostosowana do potrzeb osób fizycznych, zarówno na Łotwie, jak i w całej Unii Europejskiej, małych i średnich przedsiębiorstw oraz podmiotów zainteresowanych bogatą ofertą inwestycyjną banku.

Nie oznacza to jednak, że nie obsługuje on nadal spółek offshore z Delaware, obsługuje, ale potrzebuje dobrego argumentu, w postaci skorzystania z ich oferty inwestycyjnej.

Bank też wycofuje się z polityki umożliwiania swoim agentom poświadczania podpisów klientów przez agentów, stąd więc standardową procedurą jest wizyta w jednym z oddziałów banku celem złożenia w obecności pracownika podpisów pod aplikacją o konto bankowe. Dobrą informacją jest to, że wszelkie inne formalności wykonuje się przed zawarciem umowy i można je wykonywać zdalnie. Tutaj wkraczam ja i moi ludzie ze swoją pomocą.

Bank ma biura w Rydze, Tallinie, Moskwie, Londynie i Limassol.

Zestaw koniecznych dokumentów dla otwarcia konta obejmuje dane o podmiocie gospodarczym, jego obrotach, sprawozdania finansowe, zeznania podatkowe, wyciągi z rachunków bankowych itp. Przedstawiane są one bankowi w formie tłumaczeń przysięgłych. W przypadku osób fizycznych wystarcza dokument tożsamości i dane finansowe (wyciąg z rachunku bankowego, zeznania podatkowe).

Dobrą wiadomością jest także to, że w ramach relatywnie niskich opłat za konto (3 eur / miesięcznie dla osób fizycznych, 9 euro dla firm – w przypadku banków zagranicznych to naprawdę dobra oferta) mamy możliwość wykonywania przelewów w trybie 24 godzinnym w Euro bez dodatkowych opłat za konto, w ramach opłaty jest też możliwość wnioskowania o wypukłą kartę kredytową MasterCard, z debetem lub bez.


Jeżeli interesuje Cię otwarcie konta na Łotwie i nasza pomoc to zapraszam do kontaktu


Dlaczego konto na Łotwie?

  • większa prywatność środków (brak obecności konta w Centralnej Bazie Rachunków Bankowych, systemie OGNIVO),
  • możliwość darmowych przelewów w Euro do krajów SEPA,
  • dywersyfikacja ryzyka politycznego,
  • profesjonalna obsługa w języku angielskim,
  • wygodna bankowość elektroniczna,
  • fundusz gwarancyjny do 100.000 euro na zasadach tworzonych prawem unijnym.

Firmy będą przekazywać codziennie dane z rachunków bankowych do skarbówki?

Błażej Sarzalski        24 maja 2017        3 komentarze

Jak donosi Telewizja TVN BiS, firmy będą musiały przekazywać fiskusowi dobowe wyciągi ze swoich rachunków bankowych. Obowiązek dotyczyć będzie wszystkich przedsiębiorców, z wyjątkiem tych działających w skali mikro, a realizowany będzie za pomocą instytucji takich jak banki, czy SKOKi.

To kolejny po centralnej bazie rachunków bankowych środek ograniczania prywatności przedsiębiorców w imię prewencyjnej walki z oszustwami, fikcyjnymi fakturami i karuzelami VAT.

Kiedy o tym usłyszałem, to nasunęły mi się trzy refleksje.

Pierwsza – przy obecnej skali danych, jakie już otrzymuje Ministerstwo Finansów i podległe mu służby, nie sposób przeanalizować wszelkich transakcji i działać prewencyjnie, coraz więcej transakcji raportowanych to coraz więcej problemów w ich analizie. Oczywiście istnieją pewnie algorytmy i oprogramowanie, które pomaga, ale ono nie zastąpi człowieka, a mocy przerobowych po prostu brak.

Druga – przekazywane do skarbówki dane o przelewach dotyczą konkretnych podmiotów, nie są anonimowe – eliminując oszustwa podatkowe z jedne strony, wchodzimy w sferę tworzenia możliwości zachowań korupcyjnych w sferze administracji skarbowej. W niektórych branżach przecież informacje o kontrahentach i cenach są na wagę złota.

Trzecia – przypomniało mi się, jak ponad dekadę temu, w mojej pracy magisterskiej wspominałem o teorii wahadła. O co chodziło? Generalnie większość prawników i politologów opisuje osiągnięcia cywilizacji europejskiej i anglosaskiej w zakresie praw człowieka (w tym prawa do prywatności), jako nieustanne poszerzanie sfery praw i wolności jednostki oraz nieustanny rozwój praw człowieka. Niewielu zauważa, że od co najmniej kilku-kilkunastu lat (świat po 11 września) odchodzimy od tego rozwoju, coraz bardziej ograniczając prawa człowieka, w tym przede wszystkim prywatność. Niewielu też zauważa, że w przeszłości też różnie bywało.

Teoria wahadła opisuje rzeczywistość trochę inaczej, wskazując, że w historii ludzkości zdarzały się momenty, w których wahadło przechylało się w stronę większej ilości praw osobistych, aby potem wychylać się w drugą stronę, w stronę praw zbiorowości, narodów, społeczeństw, państw albo wyłącznie grup uprzywilejowanych.

W chwili obecnej wahadło poszło mocno w stronę nacisku na prawa państwa, co uzasadnia się koniecznością dbania o powszechne bezpieczeństwo i walką z przestępczością gospodarczą, praniem brudnych pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. W imię tych wartości ogranicza się prawa osobiste.

Teoria ta, o ile wziąć ją za niezmienną i wiekową prawidłowość, niesie jednak pewną pociechę. W pewnym momencie wahadło odbije w drugą stronę.

Czy prawo wekslowe zniknie?

Błażej Sarzalski        16 maja 2017        3 komentarze

Trochę w nawiązaniu do mojego wpisu dotyczącego złotówki i jej niepewnej roli jako prawnego środka płatniczego w Polsce, muszę zauważyć, że w coraz większej ilości krajów pojawiają się głosy o potrzebie odejścia od pieniądza gotówkowego na rzecz pieniądza wyłącznie elektronicznego. Pieniądz elektroniczny nieustannie i konsekwentnie wypiera gotówkę z obrotu.

Pamiętasz, jak jeszcze nie tak dawno, sieci handlowe nie chciały przyjmować płatności kartą poniżej 25 złotych?

Teraz próżno szukać takich ograniczeń. Równolegle z naturalnie występującym procesem pojawiają się głosy polityków i ekonomistów, wieszczące koniec pieniądza gotówkowego. W opinii wielu z nich, w ciągu najbliższych 10 lat pieniądz materialny przestanie istnieć.

Nie będzie potrzeby posiadania gotówki. Wszystko łatwo i elektronicznie i… wszystko pod kontrolą. W połączeniu z całym systemem informacji o rachunkach bankowych, ewidencjonowaniem płatności i kontrolą przepływów pieniężnych.

Czy komuś w takim świecie potrzebne będzie jeszcze do czegoś prawo wekslowe? Dla zapominalskich: weksel jest sformalizowanym dokumentem, z którego treści wynika wierzytelność pieniężna wystawcy wobec remitenta bądź dalszych wierzycieli wekslowych (weksel własny) albo polecenie zapłaty remitentowi przez trasata (weksel trasowany). Ten drugi w praktyce już nie występuje, ten pierwszy zaś, stracił swoją funkcję obiegową, a w zasadzie przeważająca ilość sytuacji zaciągania długu wekslowego następuje w związku z zabezpieczeniem innych wierzytelności.

W świecie pieniądza elektronicznego weksel, oparty na niezmienionym od blisko stulecia prawie wekslowym, mógłby potencjalnie zastąpić gotówkę, a osoby zainteresowane obrotem poza oficjalnym systemem płatności mogłyby z powodzeniem wykorzystywać zobowiązania wekslowe do dokonywania wzajemnych rozliczeń. Weksel, szczególnie w niewielkich społecznościach osób, które się znają i świadczą wzajemnie usługi lub zbywają towary mógłby łatwo zastąpić pieniądz elektroniczny.

W najprostszym schemacie: pan A „płaci” panu B za jakąś usługę wystawiając weksel na kwotę 100 zł. Pan B zaś indosuje dalej tenże weksel, „płacąc” nim panu C za towar, jaki mu dostarczył. Pan C zaś, okazuje się, że jest dłużnikiem pana A, któremu przedstawia swoją wierzytelność do potrącenia.

Pojawia się jednak pytanie… czy rządzący dopuszczą do tego?