Anonimowość w Stanach Zjednoczonych

Błażej Sarzalski        10 stycznia 2019        Komentarze (0)

Czy spółka LLC w Delaware daje pełną anonimowość?

Jedną z najpowszechniej stosowanych na świecie struktur, które dają anonimowość przedsiębiorcom jest spółka w Delaware. Jak wskazuje raport Tax Justice Network (TJN) USA stały się drugim, po Szwajcarii, największym rajem podatkowym na świecie. Nie tyle rajem w rozumieniu miejsca, gdzie nie płaci się podatków (choć inicjatywa prezydenta Trumpa i wprowadzenie 19% podatku liniowego było ciekawym rozwiązaniem), ale rajem, który gwarantuje anonimowość obcokrajowcom.

To w sumie zabawne, bo sami Amerykanie ścigani są przez swój rząd na całym świecie dzięki ustawie FATCA (każdy kto ma do czynienia z bankowością w Polsce miał z nią styczność, musiał oświadczyć czy nie jest czasem rezydentem amerykańskim) i zawieranym na jej podstawie porozumieniom międzyrządowym.

Jednocześnie władze amerykańskie nieproporcjonalnie mniejszą uwagę przykładają dzielenia się swoimi własnymi informacjami ze swoimi międzynarodowymi partnerami. Stany Zjednoczone nie wprowadziły Common Reporting Standard. USA otrzymują informacje o zapłaconych podatkach i majątku swoich podatników z innych krajów, ale nie dostarczają ekwiwalentnych informacji np. Polsce

Umowa o wymianie informacji podatkowych między Polską a USA

Mogłoby się wydawać, że absolutna prywatność z wykorzystaniem struktur amerykańskich jest jednak niemożliwa do osiągnięcia w przypadku polskich rezydentów podatkowych. Umowa o automatycznej wymianie informacji podatkowych pomiędzy Polską a USA przewiduje zasadę wzajemności w przekazywaniu informacji, co oznacza, że Polska posiada dostęp na zasadzie automatycznej wymiany informacji, do danych o właścicielach, obrotach i saldach rachunków prowadzonych w USA na rzecz polskich rezydentów podatkowych.

Jednak nie wszystkich.

Raportowaniu podlegają tylko rachunki bankowe osób fizycznych, które są polskimi rezydentami podatkowymi lub zadeklarowały taką rezydencję w banku amerykańskim. Ponadto chodzi tylko o te rachunki, na których

  • na których księgowane są odsetki,
  • na których księgowana jest wpłata lub wypłata dywidend,
  • na których księgowane są dochody ze źródeł w USA, o ile podlegają one raportowaniu zgodnie z właściwymi przepisami Internal Revenue Code.

Jak osiągnąć anonimowość beneficjenta przy pomocy spółki Delaware?

Za polskiego rezydenta podatkowego w rozumieniu umowy uznaje się wyłącznie osobę fizyczną, która nie ma centrum interesów życiowych w Stanach Zjednoczonych. Nie dotyczy więc to sytuacji, w której ktoś otwiera spółkę w Delaware i jest jej właścicielem. W takim przypadku FATCA nie przewiduje obowiązku raportowania informacji o beneficjencie rachunku bankowego do Polski.

Z drugiej strony, USA mają prawo dowiedzieć się także o rachunkach podmiotów kontrolowanych, np. spółek polskich z amerykańskim właścicielem. Dysproporcja istnieje, Stany chcą wiedzieć wszystko, Polska może liczhyć jedynie na informacje o osobach fizycznych osiągających dochody w USA.

Wniosek? Zakładając konto dla spółki Delaware w amerykańskim banku zyskujecie ochronę aktywów i prywatność, o jakiej nie można marzyć w żadnej jurysdykcji objętej CRS.

Nowe opcje bankowe poza CRS

Błażej Sarzalski        04 stycznia 2019        Komentarze (0)

Opcje bankowe poza CRS

O niektórych krajach, które oferują możliwość otwierania rachunków bankowych dla spółek offshore pisałem już jakiś czas temu. Do opcji, które oferują na chwilę obecną bankowość poza CRS dołączyła Białoruś, z ofertą przynajmniej kilku banków. Banki te akceptują klasyczne spółki offshore z Belize, Panamy czy Brytyjskich Wysp Dziewiczych.

Opcje bankowe dla spółek europejskich

To także Serbia i Macedonia.

Kim jest naprawdę Mats Hartling?

Błażej Sarzalski        31 grudnia 2018        Komentarze (0)

Niedoszły przelew i interesujący “inwestorzy”

Temat nieszczęśliwego przelewu od grupy funduszy inwestycyjnych, która miała przejąć Wisłę Kraków S.A. fascynuje mnie przede wszystkim z tego powodu, że jest to wedle moich przypuszczeń najgłośniejsza medialnie próba wykorzystania powiernictwa w Polsce. Ujmuję to ładnie, bo nie chcę nazywać pana Vanna Ly inaczej. Czym jest powiernictwo? Dowiecie się w tym wpisie.

O moich przypuszczeniach możecie poczytać tutaj.

Dziś kolejna porcja pytań i niewielka ilość odpowiedzi.

Kim jest Mats Hartling?

Gdyby wierzyć informacjom z Companies House (taki odpowiednik polskiego KRSu) to jest to zawodowy menedżer. Pojawia się w kilkudziesięciu podmiotach, w większości z nich nie pełni już jednak funkcji dyrektorskich. W Polsce aktualnie figuruje w dwóch spółkach. Między innymi w spółce East Assets Spółka z o.o.

Spółce, dodam, o łudząco brzmiącej nazwie do wcześniej porzuconej przez niego spółki East Assets PLC.

Przeszukanie Internetu w poszukiwaniu informacji o panu Hartlingu jest trudne. Poza informacjami z Companies House oraz masą newsów datowanych na ostatnie kilka tygodni niewiele jest naprawdę ciekawych wieści.

Może poza tym linkiem, który prowadzi do forum internetowego nakierowanego na biznesy w branży paliwowej. Oto, co przeczytamy o Matsie Hartlingu:

Beware of a fraudster who uses the data of East Assets Plc and NOBLE CAPITAL PARTNERS LIMITED to cheat people on the Internet.
The fraudster uses the name Mats Hartling and Micael Magnusson, who is no longer an employee of East Assets Plc and NOBLE CAPITAL PARTNERS LIMITED.
Mats Hartling and Micael Magnusson are the same person / scammer.
Cheater is given as an agent who buys large amounts of Bitcoins (BTC) for its clients, but the condition of the transaction is opening a account a Bahamas Bank.
A typical Nigerian scam !
Mats Hartling and Micael Magnusson use email addresses to cheat people:
micael.magnusson@noblecapitalpartners.co.uk
mats.hartling@eastassetsplc.co.uk
info@eastassetsplc.co.uk
The links to company registration data below show that Mats Hartling and Micael Magnusson have not been employees for a long time:

https://beta.companieshouse.gov.uk/company/09422951/officers
and
https://beta.companieshouse.gov.uk/company/06564089/officers

Note:
Before you use the services of the agent, carefully check his personal details because 95% of agents at Petrofinder.com are scammer’s who combine to steal your money or BTC.

A po polsku?

Uważajcie na oszusta, który używa danych East Assets Plc oraz Noble Capital Partners Limited aby oszukiwać ludzi w Internecie. Oszust używa nazwisk Mats Hartling oraz Micael Magnussson, którzy nie są już pracownikami ani East Assets Plc ani Noble Capital Partners Limited.

Mats Hartling oraz Micael Magnusson to ta sama osoba / oszust.

Oszust podaje się za agenta, który kupuje wielkie ilości bitcoinów dla swoich klientów, ale warunkiem transakcji jest otwarcie konta bankowego w banku na Bahamach.

Typowe oszustwo nigeryjskie!
(tłumaczenie własne)

Cóż, nie można wierzyć oczywiście wszystkiemu co napisane w Internecie, ale czy nie jest to niepokojące?

A jeszcze bardziej niepokoi…

Mats Hartling jest właścicielem witryny fxcbroker.com – witryny należącej do spółki offshore z St. Vincent i Grenadynów. Ci, którzy wiedzą jak działa rynek brokerski mogliby pewnie napisać tutaj więcej – nie znalazłem w sieci żadnej informacji na temat nierzetelności tej firmy,  jednak wszystkie znane mi osoby, które działają na takim rynku wiedzą, że tego typu spółkom się nie ufa (spółka offshore, telefony kontaktowe w Wielkiej Brytanii, brak jasnych danych o osobach zarządzających i odpowiedzialnych).

Kto ma rozum, niech sam rozsądzi…

Przekręt kambodżański? Kim naprawdę jest Vanna Ly?

Błażej Sarzalski        28 grudnia 2018        4 komentarze

Kim naprawdę jest Vanna Ly?

Cały piłkarski Kraków (a właściwie ta jego część, która kibicuje Wiśle, a także ta, która jej nie kibicuje, a stroi sobie regularnie żarty z kambodżańskiego inwestora) zadaje sobie dzisiaj pytanie. Przelew wpłynie, czy nie wpłynie? Podobno do dnia dzisiejszego Vanna Ly oraz Mats Hartling mieli wpłacić na konto spółki akcyjnej 12 milionów złotych. Wiadomo już, że do tego nie doszło.

Są tacy, którzy łudzą się, że przed 24:00 księgowy Wisły dostanie maila z potwierdzeniem przelewu. Tylko, dlaczego miałby go dostać?

Facts and figures

Co wiemy o przejęciu Wisły Kraków S.A.?

W sobotę 22 grudnia 100 procent akcji Wisły Kraków SA trafiło do funduszy inwestycyjnych Alelega Luxembourg S.à r.l. i Noble Capital Partners Ltd. Członkowie Zarządu klubu oraz Rady Nadzorczej zrezygnowali dziś z pełnionych funkcji, a ich dymisja została przyjęta.

Tyle wiemy oficjalnie ze strony internetowej samego klubu. Nie ma mowy o warunkowej transakcji, jak i o postanowieniach umowy. Wygląda to więc na, chciałoby się powiedzieć, transfer definitywny. Media jednak ciągle trąbią o warunku w umowie, który powoduje, że jeżeli do dziś pieniądz nie wpłynie, to do transakcji nie dojdzie.

Co wiemy o Alelega Luxemburg?

To spółka prawa luksemburskiego, zarejestrowana w 2013 roku, z adresem rejestrowym w Rombach. Co jednak najciekawsze, w rejestrze figuruje informacja, że wynajmująca tej firmie lokal spółka IMMO MAGTIB SARL złożyła informację do rejestru, że umowa domicylu (czyli, jak się domyślam chodzi o najem), skończyła się naszemu inwestorowi w październiku 2018 roku (źródło). Z listy dostępnych mi wpisów rejestrowych wynika też, że spółka regularnie rok do roku zmienia swoją siedzibę.

Pogłębiony research w Google wskazuje, że składane przez spółkę sprawozdania finansowe wykazują sumy bilansowe niższe niż polska kwota wolna od podatku. Niektórzy pocieszają się, że od kiedy pan Vanna Ly przejął ową spółkę, to nie ma jeszcze żadnego sprawozdania finansowego… ale to chyba marna pociecha, zważywszy na to, że nie buduje to w żaden sposób wiarygodności inwestora.

A może Noble Capital Partners Ltd?

Ci są bogaczami w porównaniu do Alelega Luxemburg. Według ostatniego sprawozdania finansowego jednostek mikro złożonego w Companies House ich aktywa na 2017 rok wynoszą około 340.000 funtów. W sam raz by wpłacić 12 milionów złotych do Wisły, prawda?

Mats Hartling zrezygnował jednak z funkcji dyrektora owej spółki w październiku 2017 roku i mniej więcej od tego czasu nie jest też jej przeważającym udziałowcem (o ile w ogóle nim jest).

Co jeszcze wiemy?

Adam Pietrowski (nowy, tymczasowy prezes Wisły) i Mats Hartlings się znają, występują razem w polskiej spółce Capital City Markets Sp. z o.o. – spółka kupiona przez nich w pierwszym półroczu 2018 roku od jakiegoś biura rachunkowego.

Transakcja zakupu Wisły miała podobno mieć cenę 1 euro.

Co możemy przypuszczać?

Pan Vanna Ly nie jest żadnym kambodżańskim biznesmenem, a, nazwijmy go, powiernikiem. Także panowie Pietrowski i Hartling nie wydają się posiadać wystarczających zasobów do działania samodzielnego. W mojej ocenie mamy więc do czynienia z wykorzystaniem powiernictwa do planowanego zakupu Wisły Kraków.

Ktoś zainteresowany pewnymi aktywami Wisły postanowił ją zakupić pod przykrywką. Nie zdziwiłbym się, gdyby umowa zakupu akcji była tak sporządzona, że te 12 milionów złotych dla klubu wcale nie były obligatoryjne… i co wtedy?

Upadłość. Może kontrolowana. Może nie…

A może manewr dotychczasowych właścicieli obliczony na to, żeby cała odpowiedzialność spadła na “nieodpowiedzialnych” inwestorów? Próba ochrony przed odpowiedzialnością karną (“Panie Prokuratorze, przecież znalazłem inwestora!”).

Jednego jestem pewien, najmniej mi to wygląda na poważną transakcję.

To oczywiście tylko moje przypuszczenia.

Bardzo chciałbym się mylić…

Przestępstwa białych kołnierzyków

Błażej Sarzalski        11 grudnia 2018        2 komentarze

Przestępstwa białych kołnierzyków

Co albo kto przychodzi Ci na myśl, gdy słyszysz wyrażenie “przestępstwa białych kołnierzyków”? Pranie pieniędzy? Fałszerstwa dokumentacji? Oszustwa na wielką skalę? W skrócie, przestępstwa białych kołnierzyków to często złożone i wieloaspektowe przestępstwa gospodarcze i skarbowe.  Jako radca prawny mam oczywiście uprawnienia do obrony w tego typu sprawach, a moją przewagą nad większością prokuratorów jest to, że rozumiem praktykę obrotu gospodarczego. Znam prawo spółek handlowych, zajmuję się nim na co dzień, piszę o nim prowadząc blog Zakładanie spółki z o.o.

Prokuratorzy i policja niestety nie mają tego typu doświadczeń. Czasem fantazjuję sobie, jak to by było być po tej drugiej stronie mocy, prowadzić śledztwa i oskarżać. Na szczęście myśl taka szybko budzi we mnie obrzydzenie. Wiem, że mógłbym być skuteczniejszy i bardziej etyczny w tych działaniach, ale jednocześnie zlecanie agentom CBŚ albo ABW wchodzenia na czyjąś prywatną posesję o 6.00 rano byłoby ponad moją godność.

Słowo może Ci się kojarzyć z serialem “White Collar”, mnie natomiast najbardziej kojarzy się z moim kolegą po fachu adwokatem Łukaszem Chmielniakiem, doświadczonym obrońcą w sprawach gospodarczych i twórcą świetnego, bardzo merytorycznego bloga Białe kołnierzyki.

Pomyślałem o nim wczoraj, gdy snułem refleksję na temat lektury, którą mam aktualnie na tapecie.

Shantaram

Nie wiem czy słyszeliście o “Shantaram”, bestsellerowej książce Gregory’ego David’a Robertsa. Czytam ją długo, jak nigdy.

Książki połykam w tempie ekspresowym, ta jednak nie pozwala mi na to zarówno swoją objętością, jak i stylem pisania. Sam jeszcze nie wiem jak ją ocenić, wzbudza we mnie często mieszane uczucia. Fabuła jest wciągająca, to w zasadzie zbeletryzowana autobiografia autora – australijskiego narkomana, anarchisty, rewolucjonisty, a w końcu przestępcy, który uciekł z więzienia i jakimś cudem trafił do Bombaju, gdzie chciał zacząć nowe życie. Jak to często bywa, trafił znowu do półświatka.

Postać alter ego autora, Lina, jest bardzo żywa, emocjonalna i da się lubić. Jest uczynny, hojny, przeżywa osobisty dramat miłosny, ciężkie więzienie, jednocześnie fałszuje paszporty, nielegalnie wymienia walutę, szmugluje złoto. Budzi jednak moją sympatię. Ta refleksja nad głównym bohaterem zaprowadziły mnie do wspomnienia słów Łukasza Chmielniaka, który opowiadając w pewnym gronie (mam nadzieję, że nie obrazi się za to, że przytoczę te słowa) kiedyś powiedział coś w stylu:

Lubię bronić tych ludzi, to są ciężkie sprawy, ale ludzie, których bronię, nawet jeżeli popełniają przestępstwa to zwykle fajni ludzie. Tacy, z którymi można dobrze spędzić czas, porozmawiać na ciekawe tematy. Oni często potrzebują nie tylko obrony karnej, ale zrozumienia, pocieszenia. To ludzie tacy jak my.

Rzeczywiście, Łukasz jak nikt inny, potrafi wzbudzić zaufanie i pomóc w wielu problemach. A pod tym jak mówi o swoich klientach mogę podpisać się obiema rękami. Tym bardziej, że…

Granica tego co dozwolone i tego co zakazane jest często płynna

Kiedy mamy do czynienia z przestępstwem? W sprawach gospodarczych często istnie bardzo płynna i cienka granica między tym co dozwolone, a tym co zakazane. Prawo, które przynajmniej w doktrynach teoretyków prawa ma być odzwierciedleniem tego co słuszne i sprawiedliwe, nie zawsze odpowiada poczuciu sprawiedliwości wielu osób.

Przestępcą w Polsce można zostać, gdy nie sprawdzimy zbyt dobrze naszego kontrahenta, albo gdy kupimy coś na warunkach rynkowych, ale jednak bardziej okazyjnie. Przestępcą można być, gdy wywozimy leki za granicę, albo kupujemy weksel od kogoś kto go ukradł. Przestępcą można zostać, gdy błędnie opiszemy fakturę albo nawet gdy podpadniemy urzędnikom.

Przykład niedawnych zatrzymań byłych szefów KNF rzuca się tutaj dobitnie w oczy. Przestępcą można być nawet wtedy, gdy masz absolutne przekonanie, co do tego, że czynisz słusznie i dobrze.

Dlatego podzielam refleksję Łukasza, a znane mi osoby, które potrzebują pomocy w sprawach tego typu namawiam do skorzystania z jego usług.

Jeżeli jest to sprawa na styku prawa podatkowego, gospodarczego, prawa spółek oraz prawa karnego.

Najlepiej jednak…

Zapobiegać, a nie leczyć

A w tym mogę pomóc Ci ja, zapraszam więc do kontaktu.