Spółka w Gruzji

Błażej Sarzalski        10 października 2018        Komentarze (0)

Spółka w Gruzji – po co to komu?

Z Gruzją kojarzy nam się zachwycająca przyroda, gościnność ludzi, wyborne wino i ciepłe wybrzeże Morza Czarnego. Gruzja jest jednak także krajem atrakcyjnym dla osób poszukujących anonimowości oraz korzystnych rozwiązań podatkowych. Okazuje się, że spółka w Gruzji może być nie tylko pomysłem na uniknięcie CRS, ale także na działalność, która nie jest obciążona nadmiernym fiskalizmem.

Mało który kraj jest na tak szybkiej drodze rozwoju, Gruzja regularnie zalicza spore awanse w wielu światowych rankingach prowadzenia biznesu. Zawdzięcza to coraz bardziej przyjaznemu środowisku prawnemu oraz licznym zachętom dla inwestorów.

Jakie korzyści oferuje spółka w Gruzji?

  • brak minimalnych wymogów kapitałowych – biznes możemy zacząć już od jednego dolara,
  • łatwość otwarcia działalności, wszelkie procedury mogą zamknąć się w ciągu tygodnia
  • przyjazne środowisko podatkowe – aktualna stawka podatku CIT wynosi 15% (jest porównywalna z Polską), jednakże z uwagi na to, że podatek jest płatny dopiero w momencie dystrybucji zysku, można efektywnie odsuwać moment właściwego opodatkowania,
  • istnienie umów o unikaniu podwójnego opodatkowania z wieloma krajami, w tym z Polską, Wielką Brytanią, Niemcami, czy Irlandią,
  • spółki finansowe i handlowe są zwolnione z podatku dochodowego od dochodów powstających poza Gruzją,
  • brak automatycznej wymiany informacji o beneficjentach rachunków bankowych w ramach CRS,
  • relatywna łatwość otwarcia rachunku  bankowego dla spółki w Gruzji,
  • możliwość handlu i utrzymywania relacji handlowych z Iranem.

Wady spółki w Gruzji:

  • niska populacja i siła nabywcza Gruzinów powodują, że rynek jest relatywnie mały,
  • Gruzja ma napięte relacje z Rosją

Szukasz tego lub innych rozwiązań?

Zapraszam do kontaktu

Czy istnieją jeszcze prawdziwe raje podatkowe?

Błażej Sarzalski        20 września 2018        3 komentarze

Czy w świetle klauzuli unikania opodatkowania i CFC istnieją jeszcze raje podatkowe?

Bardzo dobre pytanie. Jeszcze kilka-kilkanaście lat temu rajów podatkowych było bez liku, a otwarcie spółki w takim kraju gwarantowało nie tylko anonimowość, ale też możliwość prowadzenia biznesu bez jakichkolwiek obciążeń podatkowych. Obecnie, mimo że raje podatkowe wciąż istnieją, wiele jurysdykcji jest w kryzysie. Wszystko to jest wynikiem:

  • regulacji CFC (zagranicznych spółek kontrolowanych),
  • wprowadzenia do porządku prawnego klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania,
  • wprowadzeniu małej klauzuli obejścia prawa w zakresie podatku od towarów i usług,
  • uderzenia w bankowość offshore poprzez regulację CRS oraz przepisy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowania terroryzmu.

Szczęśliwie można powiedzieć, że chociaż tradycyjne raje podatkowe i struktury służące zachowaniu anonimowości beneficjentów to w dużej mierze przeszłość to jednak istnieje kilka państw, którym należy się przyjrzeć bliżej.

Zjednoczone Emiraty Arabskie

Jakkolwiek spółka offshore w Emiratach nie jest już może najlepszym pomysłem to spółka onshore wraz z wizą rezydencką dla członka zarządu może spełniać kryteria klasycznego raju podatkowego. Podatek dochodowy w Emiratach nadal nie istnieje. W operacjach międzynarodowych nie nalicza się także podatku od towarów i usług, który niedawno w Emiratach wprowadzono. Jakkolwiek protokół z 2013 roku do polsko-emirackiej umowy o unikaniu opodatkowania pogorszył sytuację osób, które nie mogą wykazać się posiadaniem miejsca zamieszkania w Emiratach to możliwość nabycia wizy rezydenckiej, a co za tym idzie bycia traktowanym na potrzeby CRS jak rezydent Emiratów przez lokalne banki i władze brzmi kusząco.

Prawda?

Estonia

To nie jest klasyczny raj podatkowy. To znaczy, nie w sensie takim, że nie ma tam podatku dochodowego, podatek jest, ale przepisy dotyczące jego poboru wskazują, że do czasu, gdy zysk w spółce jest reinwestowany, a może bardziej precyzyjnie, nie jest wypłacany wspólnikom to podatek dochodowy nie występuje. Idealna sytuacja dla osób, którym nie zależy na dystrybucji dywidend, ale trzymaniu bez podatku wartości w bezpiecznej strukturze.

W końcu nikt nie wie czy za kilkanaście lat nie będzie można jakoś ulgowo wyciągnąć tego pieniądza, szczególnie, że już dziś są po temu sposoby.

Więcej o spółkach w Estonii przeczytasz tutaj: ile trwa założenie spółki w Estonii oraz co musisz wiedzieć zanim zarejestrujesz spółkę estońską.

Liban

Rzucam często takim dowcipem: Kto by nie chciał trzymać pieniędzy w tym samym banku co Hezbollah? 🙂 Pisząc jednak zupełnie serio. Liban, ze względu na korzystną umowę o unikaniu opodatkowania z Polską może poszczycić się brakiem opodatkowania pensji dyrektorskich w spółkach libańskich. Jednocześnie banki libańskie są rzetelne i służą jako finansowy hub dla transakcji we wschodnim basenie Morza Śródziemnego. Otwarcie spółki w Libanie może być dobrym pomysłem dla dużych biznesów online.

Oddam wyjątkowo głos Ministrowi Finansów naszego kraju: “Dochód uzyskany przez podatnika z tytułu pełnienia funkcji dyrektora w spółce w Libanie jest zwolniony z opodatkowania w Polsce, przy czym jeżeli podatnik uzyskałby w danym roku podatkowym inne dochody podlegające opodatkowaniu w Polsce, dochód uzyskany w Libanie powinien zostać uwzględniony dla potrzeb obliczenia stopy procentowej podatku od pozostałego dochodu podlegającego opodatkowaniu w Polsce.”

Czy trzeba lepszej rekomendacji? Może spółka offshore w Libanie jest dla Ciebie?

Puerto Rico

Pisałem o tym kraju w kontekście bankowości umykającej systemowi CRS. To terytorium stowarzyszone Stanów Zjednoczonych jest aktualnie światowym hubem finansowym dla bankowości offshore dla wszystkich spółek w rajach podatkowych (za wyjątkiem spółek z samego USA, Stany nie kalają własnego gniazda). Nie oferuje ono rajskiego opodatkowania, ale relatywnie bezpieczną przystań dla środków finansowych zarobionych w klasycznych jurysdykcjach offshore.

A Ty, gdzie chcesz znaleźć swój raj? 🙂

Ile czasu trwa założenie spółki w Estonii?

Błażej Sarzalski        19 września 2018        Komentarze (1)

Ile czasu trwa założenie spółki w Estonii?

Deklarowany czas założenia spółki w Polsce to 24 godziny. Jak bardzo jest to nierealne pisałem niejednokrotnie na łamach bloga dotyczącego rejestracji spółki z o.o., np. tutaj: Ile czasu trwa założenie polskiej spółki z o.o.? Jak sprawa wygląda w Estonii? Ile czasu zajmuje założenie spółki estońskiej?

Powiem tak, jak mawiają prawnicy: to zależy.

Jakkolwiek w Internecie możesz znaleźć wpisy o tym, że założenie spółki estońskiej to kwestia 20 minut (co jest jednak grubo przesadzone) to stwierdzenie takie będzie prawdziwe tylko i wyłącznie wtedy, jeżeli jesteś przygotowany/a do tego kroku. Dotyczy to bowiem w praktyce tylko spółek rejestrowanych przez Internet, za pomocą tzw. e-rezydencji. Wtedy w istocie sam proces zakładania spółki jest sprawny i trwa maksymalnie kilka dni.

Uzyskanie e-rezydencji estońskiej

Sam proces uzyskania e-rezydencji w Estonii jest relatywnie prosty.

Zaczynamy od złożenia wniosku o status e-rezydenta (serwis w języku angielskim) na oficjalnej stronie rządowej. W trakcie aplikacji zobowiązani jesteśmy do podania naszych danych osobowych pokrywających się z danymi paszportowymi lub z dowodu osobistego. Zostaniemy poproszeni o wyjaśnienie powodów, dla których staramy się o estońską e-rezydencję oraz podania danych o karalności, linków do profili społecznościowych oraz przesłania swojego zdjęcia.

W ciągu około miesiąca nasza karta e-rezydenta trafi do jednego z wybranych punktów odbioru. Polski punkt znajduje się w Ambasadzie Estonii w Warszawie. Płacimy tam 100 euro, zostawiamy odciski palców i cieszymy się statusem e-rezydenta. Dopiero wtedy możemy zakładać spółkę przez Internet.

Notarialne zawarcie umowy spółki

Jeżeli nie chcemy korzystać z e-rezydencji pozostaje nam opcja notarialnego otwarcia spółki. Możemy ją zrealizować albo podczas osobistej wizyty w Estonii (będzie prawdopodobnie szybciej), albo za pomocą pełnomocnika. Pełnomocnictwo do założenia spółki musi być udzielone w formie aktu notarialnego. Honorowane są polskie akty notarialne, z uwagi na istnienie umowy o wzajemnej pomocy prawnej nie jest wymagana legalizacja takiego dokumentu ani klauzula apostille. Pełnomocnictwo musi być jednak przetłumaczone przez tłumacza przysięgłego na język estoński. Nie muszę mówić, że nie ma wielu tłumaczy polsko-estońskich? W wielu przypadkach następuje więc tłumaczenie na angielski, a z angielskiego na estoński.

Zabiera to także czas.

Realnie rzecz biorąc parę tygodni.

Dopiero po takim czasie możesz cieszyć się swoją estońską spółką.

Więcej informacji o spółkach w Estonii

Co musisz wiedzieć zanim założysz spółkę w Estonii?

Spółka w Urugwaju

Błażej Sarzalski        18 września 2018        Komentarze (0)

Spółka w Urugwaju

Spółka w Urugwaju, typu limited liability company (spółka z ograniczoną odpowiedzialnością) jest jedynym podmiotem w Ameryce Południowej, który cechuje się możliwością całkowitego zwolnienia podatkowego z tytułu dochodów osiąganych poza terytorium Urugwaju.

Cudzoziemcy wybierają najczęściej działania poprzez urugwajską spółkę z o.o. typu prywatnego (private limited liability company), znaną pod skrótem SAU (Sociedad Anónima Uruguay). Spółka tego typu wykorzystywana jest zwykle jako spółka holdingowa, hub skupiający różnego rodzaju aktywa bądź jako standardowa spółka handlowa.

Czy Urugwaj jest stabilnym państwem?

Niepodległość Urugwaju datujemy na rok 1825. Przez ostatnich 20 lat Urugwaj jest rozwijającym się centrum finansowym Ameryki Południowej, czemu sprzyja polityczna stabilność, dobra infrastruktura oraz silny sektor bankowy. Dodatkowym plusem są korzystne rozwiązania podatkowe.

Populacja kraju sięga 3,5 miliona mieszkańców, z czego prawie połowa mieszka w stolicy państwa – Montevideo. W odróżnieniu od innych państw regionu dotkniętych przede wszystkim nierównomierną dystrybucją dóbr i idącymi za tym konfliktami społecznymi, Urugwaj także w tym zakresie cechuje się większą stabilnością.

Cechy spółki w Urugwaju

Sociedad Anónima Uruguay cechuje się następującymi korzyściami:

  • zwolnienie z podatków dochodowych – zyski zarobione przez spółkę poza Urugwajem są zwolnione z opodatkowania. Ważne jednak, aby pamiętać że dochody polskich rezydentów podatkowych muszą być zgłoszone do polskich władz skarbowych.
  • sprawozdawczość podatkowa – wymagane jest złożenie rocznego zeznania podatkowego, choćby nie istniały zyski na terytorium Urugwaju. Konieczne jest posiadanie identyfikatora podatkowego.
  • możliwość 100% udziału cudzoziemca – obywatele i rezydenci innych krajów mogą być 100% wspólnikami spółek z ograniczoną odpowiedzialnością.
  • ograniczenie odpowiedzialności – podobnie jak w Polsce wspólnicy spółki z o.o. nie odpowiadają za zobowiązania spółki, a jedyne czym ryzykują to wkład na kapitał zakładowy spółki.
  • dwóch wspólników i jeden dyrektor – spółka urugwajska może być założona przez co najmniej dwie osoby i musi posiadać co najmniej jednego dyrektora.
  • niski kapitał zakładowy – wymagane prawem minimum wynosi równowartość jednego dolara amerykańskiego.
  • księgowość i audyt – brak obowiązku składania sprawozdań finansowych i brak obowiązku audytowego.
  • agent rejestrowy – istnieje wymóg posiadania agenta rejestracyjnego w Urugwaju.
  • brak danych wspólników w rejestrach publicznych – w rejestrze publicznym nie występują jakiekolwiek dane wspólników spółki.

Nazwa spółki urugwajskiej

Spółka musi posiadać unikalną nazwę, która nie narusza praw innych podmiotów w Urugwaju. Nazwę można zarezerwować przed samą rejestracją. Nazwa musi zawierać oznaczenie formy prawnej spółki: Sociedad Anónima Uruguay lub skrót SAU.

Rejestracja

SAU musi być zarejestrowana w Krajowej Izbie Handlowo-Usługowej Urugwaju. Wymogiem rejestracyjnym jest założenie konta bankowego oraz zdeponowanie na nim kaptału zakładowego. Umowa spółki musi zostać sporządzona przy pomocy notariusza.

Po spełnieniu tych warunków oraz opłaceniu opłaty rejestracyjnej następuje rejestracja spółki poprzez ogłoszenie w oficjalnym dzienniku urzędowym.

Czy prokurator, który nakazał przesłuchanie na sali porodowej zostanie sędzią SN?

Błażej Sarzalski        28 sierpnia 2018        3 komentarze

Prokurator Adam Roch w 2006 r. nakazał przesłuchanie oraz pobranie od kobiety na sali porodowej próbek pisma. Kobieta była księgową lobbysty Marka Dochnala. Kilka dni temu ten sam prokurator dostał błogosławieństwo tzw. Krajowej Rady Sądownictwa i prawdopodobną nominację do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Co pomijają media, a o czym warto napisać

Było to w listopadzie 2006 roku. Około szóstej rano. Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego zatrzymali ciężarną w Krakowie. Kobieta była w dziewiątym miesiącu ciąży. Przy zatrzymaniu powiedziała policjantom, że kilka tygodni wcześniej była hospitalizowana ze względu na komplikacje zdrowotne. Mimo to przewieziono ją do Katowic, gdzie została zbadana przez lekarza. Lekarz stwierdził brak przeciwwskazań do przesłuchania i zatrzymania oraz dalszych czynności w prokuraturze.

Prokurator powiedział kobiecie przystępując do przesłuchania, że ​​w najgorszym wypadku zostanie ona przetransportowana do oddalonego o 550 km aresztu śledczego. Typowa zagrywka prokuratury. “Gadaj, albo zastosujemy areszt wydobywczy” – tak należało rozumieć te słowa.

Sąd też się nie popisał

Po przesłuchaniu kobiecie postawiono jedenaście zarzutów. Około 20.00 tego samego dnia ciężarną przewieziono do sądu, który wydał postanowienie o zastosowaniu tymczasowego aresztowania. Sąd wydał postanowienie o zastosowaniu tymczasowego aresztowania. W postanowieniu stwierdził, że ​​istnieje możliwość, że podejrzana może utrudniać prowadzenie postępowania i że czynności dowodowe muszą być przeprowadzone przy jej udziale. Stwierdzono, że żadna z przesłanek wymienionych w artykule 259 kodeksu postępowania karnego nie ma zastosowania w niniejszej sprawie.

Art. 259. § 1. Jeżeli szczególne względy nie stoją temu na przeszkodzie, należy odstąpić od tymczasowego aresztowania, zwłaszcza gdy pozbawienie oskarżonego wolności:1) spowodowałoby dla jego życia lub zdrowia poważne niebezpieczeństwo,
2) pociągałoby wyjątkowo ciężkie skutki dla oskarżonego lub jego najbliższej rodziny.

Tej samej nocy ciężarna trafiła do zakładu karnego w Grudziądzu, oddalonego o 550 km od miejsca zamieszkania. Nie umożliwiono jej odpoczynku, dlatego nie spała łącznie 40 godzin. Przebywała w areszcie śledczym bez dostępu męża i rodziny, na oddziale podobno przystosowanym dla kobiet w ciąży.

Feralny poród

W grudniu 2006 r. gdy pojawiły się komplikacje skarżąca została przewieziona do szpitala. Pomimo pobytu kobiety w szpitalu funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego weszli do jej pokoju w celu przeprowadzenia niektórych czynności dowodowych, chodziło w szczególności o otrzymanie próbki pisma. Funkcjonariusze prowadzili działania między skurczami. Funkcjonariusze byli obecni w jej pokoju przez około jedną godzinę, a ich działania były prowadzone w obecności obrońcy, którego zapewnił mąż rodzącej. Tego samego dnia o 20.25 kobieta urodziła córkę.

Chcecie znać moją opinię w tej sprawie?

To jest tak chore, że aż cisną się na usta słowa niecenzuralne. Mamy do czynienia nie tylko z brakiem elementarnych odruchów ludzkich, ale przy okazji ze skrajnym brakiem profesjonalizmu. Wyobrażam sobie, jak miarodajne były próbki pisma rodzącej w bólach kobiety.

Postawcie się na jej miejscu. Jest bez męża, rodziny, dobrego słowa. Ma zaraz dać życie. Wszystko ją boli, ma dość, działają na nią leki i hormony. W takich warunkach przeprowadza się czynności procesowe w Polsce?

Taka jest wolna Polska. Od prawie 30 lat często bez szacunku dla jakichkolwiek standardów w postępowaniu karnym, podatkowym, rodzinnym.

Sędziowie i organy nadzorcze przymykają na to oczy, bezrefleksyjnie przyklepując wnioski prokuratury o areszty wydobywcze, nie widząc niczego zdrożnego w tym, że decydują o wolności, życiu i zdrowiu ludzi na podstawie akt, których nie da się w sposób rzetelny przeanalizować w ciągu nawet tych kilku godzin, które mają na posiedzenie aresztowe.

Izby Skarbowe bezrefleksyjnie akceptują najgłupsze nawet ustalenia kontrolerów skarbowych, takie, które położyły niejedną już firmę.

Miliony znaków nowych regulacji prawnych. Powstają tak szybko, że niektórzy nie nadążają ich łamać.

Quo vadis wymiarze sprawiedliwości?

Nie mam wątpliwości, że będzie tylko gorzej, bo reforma wymiaru sprawiedliwości nie może polegać na wymianie kadr. Nawet jeżeli wymienimy je na najlepszych ludzi to bez systemu, bez procedur i przepisów tamujących zbyt daleko idącą władzę wykonawczą dalej będzie tak, jak jest. Filarem systemu sprawiedliwości powinno być niezależne sądownictwo, z konstytucyjnie umocowanym budżetem, gwarancjami nieusuwalności sędziów, dofinansowane, wypoczęte, ze sprawnie działającym systemem wyławiania jednostek, które się tam nie nadają.

W postępowaniu karnym powinna wrócić instytucja sędziego śledczego, kogoś kto będąc niezależny od prokuratury (niezależny znaczy: pracujący w innym budynku, karmiony z innego garnuszka, nieusuwalny, wyedukowany, doświadczony życiowo, dobrze zarabiający i mający tyle spraw ile jest w stanie rzetelnie ogarnąć), który będzie miarkował takie zachowania.

Nie mam wątpliwości, że za mojego życia się to nie wydarzy…